Podwójne adaptery, które pozwolą podłączyć filtry medyczne do popularnych na rynku masek do snorkelingu (płytkiego nurkowania) zaprojektowali i wytworzyli metodą druku 3D wynalazcy z Politechniki Krakowskiej. Dzięki temu sprzęt dla amatorów nurkowania można wykorzystać jako maski chroniące ratowników medycznych i lekarzy przed koronawirusem. Pomysł pierwotnie pojawił się we Włoszech, ale krakowscy ratownicy potrzebowali bardziej zaawansowanej wersji, która pozwoli podłączyć do maski nie jeden, a dwa filtry równolegle, a przy tym nie ograniczy swobody poruszania się w ciasnym wnętrzu karetki.


Wydrukowane na Politechnice przejściówki przeszły już testy w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym i Szpitalu Uniwersyteckim. Potwierdziły one, że konfiguracja z dwoma filtrami spełnia swoje zadanie – medycy są wystarczająco dobrze chronieni przed koronawirusem, gdy
udzielają pomocy zarażonemu pacjentowi. Dodatkowo maski z dwoma adapterami spełniają inną z potrzeb ratowników – niski profil całej konstrukcji pozwala swobodnie wsiadać w masce do karetki i poruszać się w niej mimo ciasnoty wnętrza. – Mamy już gotowy zoptymalizowany model podwójnego adaptera i gotowe pliki wykonawcze dla drukarek. W razie, gdy zapotrzebowanie na specjalistyczny sprzęt ochronny wzrośnie, szybko możemy ruszyć z produkcją – mówi innowator z Politechniki. Obecnie współpracuje z krakowskimi ratownikami medycznymi nad projektem przejściówek z gwintem do standardowych półmasek przeciwpyłowych tak, aby dało się do nich podłączyć dostępne jeszcze filtry medyczne (dedykowanych filtrów na rynku już nie ma). Powstało kilka prototypów, został już wybrany najlepszy wariant i rozpoczął się druk pierwszych 80 takich adapterów.

Posłuchaj wywiadu Michała Lebiesta, dziennikarza Radia „Nowinki” z mgr. inż. Damianem Brewczyńskim
– Przy tego typu wyzwaniach szybkie prototypowanie i druk 3D znakomicie się sprawdza. W ciągu jednego dnia można wykonać kilka prototypów danego rozwiązania, kolejno nanosząc niezbędne poprawki. Wydruk takich elementów jak adaptery wymaga już jednak ogromnej precyzji, bo tutaj tolerancje są w setnych częściach milimetra, i czasu. Jeden mały element drukuje się nawet do pięciu godzin – wyjaśnia Damian Brewczyński, który jest zaangażowany także w charytatywną akcję produkcji przyłbic dla medyków na drukarkach 3D oraz prace nad przenośnym respiratorem.
(mas)
Przeczytaj również:
Na zdjęciach, podwójne adaptery do masek / fot. archiwum D. Brewczyńskiego